niedziela, 18 lutego 2018

ROMANTYCZNY KEBAB


ROMANTYCZNY KEBAB


W tym dziale znajdziecie krótkie opowiadania, historie prawdziwe, przez życie napisane. A dokładniej, historie wpisane  w życie osób będących członkami jednego z portali społecznościowych pod nazwą Badoo. Ogromna większość samotnych kobiet prędzej czy później tam właśnie trafia szukając miłości i stałego związku. A co znajduje? 
Dowiecie się z krótkich opowiadań, które będę umieszczać dość często, mam nadzieję. Na początek historie moich znajomych, koleżanek, klientek i moje własne. Ale mam nadzieję, że i Ty kochana czytelniczko, drogi czytelniku, podrzucisz mi opisane swoje własne wydarzenie. Coś, co było śmieszne, może dziwne, może niebezpieczne...Wyślij mi go proszę na tarotkrystyna@yahoo.gr  
a ja umieszczę go na blogu używając pseudonimu, który mi podasz. W tytule napisz - Badoo-opowiadanie .  Pamiętaj aby nadać mu tytuł. Co miesiąc wybiorę opowiadanie napisane w ciekawy sposób i zawierające ciekawe motywy. Jego autor lub autorka otrzymają w prezencie wróżbę- rozmowę  na jeden wybrany temat. 




A przed wami opowiadanie numer 3. :)
Przepraszam za sposób umieszczenia tekstu, ale blog nie pozwalał mi na rozmieszczenie tekstu normalnie.

ROMANTYCZNY KEBAB

(fotka z internetu)

Moje poszukiwania na Badoo trwały już kilka tygodni, przeglądałam zdjęcia, prowadziłam
rozmowy, parę razy umówiłam się na kawę. Jednak to ciągle nie było to, nie mogłam się przełamać

do mężczyzn którzy ciągle opowiadali o swoich byłych związkach albo od razu chcieli sexu. Byłam
już zmęczona , a na wiadomości w stylu „Hejka co taka piękna kobieta robi na Badoo?”
dostawałam odruchów wymiotnych.
I nagle pojawił się ON, zdjęcia całkiem normalne, nawet dość przystojny no i wysoki!!! Pierwsze
zdania które do mnie napisał wskazywały, że jest normalnym facetem rzeczywiście szukającym
kogoś do prawdziwego związku. Pisał „Nic na siłę, trzeba się poznać, nie ma się co spieszyć”.
Z uwagi na to, że pracował prawie cały dzień, nasze rozmowy nie były długie. W końcu
wymieniliśmy się numerami telefonów i mogłam usłyszeć jego głos. Rozmowa była krótka,
stwierdził, że jednak nie ma co tak długo pisać i rozmawiać lepiej żebyśmy poznali się w realu.
Zgodziłam się, byliśmy umówieni na następny dzień na kawę. Najpierw miał być spacer po parku, a
później kawiarnia. Nadszedł dzień spotkania. Czułam dreszczyk emocji, w głowie milion myśli
„Jak się ubrać? Jak uczesać? Jak będzie wyglądało nasze spotkanie? Czy będziemy mieli o czym
rozmawiać?” itp. itd. No właśnie jak się ubrać? Całkiem na luzie czy elegancko? Idziemy na spacer, a później kawiarnia. Wybrałam skromną, elegancką sukienkę, moje ulubione perełki, włosy
związałam w delikatny koczek, nie wysokie szpileczki i mała torebka. Wsiadłam do samochodu, z emocji drżały mi ręce, a serce waliło jak oszalałe. Przyjechałam do parku w umówione miejsce,
stało tam kilka samochodów, lecz jego tam nie było.

 Zauważyłam tylko jakiegoś mężczyznę w
białym ortalionowym dresie z odblaskowymi dodatkami i w pomarańczowych adidasach,
uśmiechnęłam się po nosem „Nie do wiary, że ludzie jeszcze coś takiego noszą?. Wysiadłam z
samochodu mając nadzieję, że on też czeka w samochodzie i wysiądzie kiedy mnie zobaczy.
Wysiadając wykręciłam numer do mojego randkowicza, kątem oka zobaczyłam, że Pan w białym
dresie sięga po telefon. Połączenie zostało zrealizowane, zapytałam się czy się spóźni, a on
odpowiedział że już jest na miejscu i pomacha mi ręką. Zobaczyłam go, ręką machał Pan w białym
dresie. O Matko!!!! Podszedł do mnie, twarz ta sama co na zdjęciach, czyli to on, nie mogłam
oderwać oczu od złotego łańcucha grubości łańcucha ulicznego, który wisiał mu na klatce
piersiowej. „Cześć słoneczko, ale masz wyczesaną kieckę”. Moją odpowiedzią była coraz bardziej  opadająca szczęka. Od tego momentu nie mam pojęcia co się ze mną stało, odebrało mi mowę i
rozum,miałam wrażenie jakbym grała w komicznym filmie. Spacer się nie odbył ponieważ ON
stwierdził, że jest bardzo głodny i czy zgodzę się na to, że najpierw pojedziemy do centrum
handlowego, a później ewentualnie pójdziemy na spacer. Kiwnęłam głową na zgodę, w centrum
handlowym też są fajne lokale, gdzieś się zaszyjemy, on coś zje, ja wypiję kawę. W centrum
handlowym okazało się, że on ma ochotę na kebab i ja też powinnam go zjeść, najlepszy jest
podwójny w bułce z dużą ilością sosów. Usiedliśmy w holu centrum handlowego przy stoliku z
dużą ilością niedojedzonych hamburgerów. Jedyne co wydusiłam z siebie to to, że nie mam ochoty  nic jeść. „Szkoda skarbeńku, ja sobie wciągnę kebaba, a później kupię ci jakąś kawę, chyba że sama    sobie pójdziesz kupić”. 
Poszłam. Kiedy wróciłam ON już rozprawiał się ze swoim daniem. Kapusta
z kebaba wystawała mu z nosa, sos był wszędzie, nawet na czole, rękawem wycierał ketchup ze
swojego białego dresu. Patrzyłam na to i nie mogłam uwierzyć. Buzia mu się nie zamykała, nie
tylko z powodu konsumpcji, ciągle trwał jego monolog. Obserwowałam resztki jedzenia które
wylatywały mu z ust czekając kiedy pojawią się na mojej sukience. Słuchałam jego opowieści z
chorym zafascynowaniem: „ Myślę, że jak się już poznaliśmy to teraz powinniśmy omówić
szczegóły, ja mam jednopokojowe mieszkanie ty dwupokojowa,a więc ja przeprowadzę się do
Ciebie bo u mnie byłoby nam ciasno. Twoja córka może teraz mówić do mnie „wujku”, ale
wolałbym żeby mówiła tato. Nie lubię kotów, to rozumiem, że pozbędziesz się swojego kota z
domu. Mówiłaś, że lubisz gotować, to bardzo mi odpowiada, jak będę wracał z pracy ty będziesz
czekała z ciepły obiadem. Trzy razy w tygodniu chodzę na siłownię, to wtedy będziesz miała czas
dla siebie. Ach i jeszcze ci nie powiedziałem czegoś ważnego o sobie, jest bardzo zaradny życiowo,
mam 16 letnią córkę i przez 16 lat skutecznie migam się od płacenia na nią alimentów!!!”.

Wspominając teraz tamtą „randkę” nie mogę uwierzyć, że ja ciągle tam siedziałam i słuchałam tego
wszystkiego. Dużo bym dała, żeby zobaczyć swoją minę, podejrzewam, że moja szczęka opadła mi
do samej podłogi. Na zakończenie dostałam jeszcze propozycję „Chodź przejdziemy się jeszcze po
sklepach, ja też lubię eleganckie ubrania, ale nie chciałbym żebyś kupiła mi coś co nie będzie mi się
podobało”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz