piątek, 7 lutego 2014

Szpanakopita - Σπανακόπιτα



 













Dzisiaj zapraszam serdecznie na szpanakopitę, czyli inaczej szpinako-pitę. Świeżutką prosto z piekarnika.  Jest to wspaniały przysmak grecki, tak popularny jak nasze zapiekanki. Można go kupić  praktycznie co krok i wędrować ulicą delektując się jego smakiem.  Podaję bardzo łatwy do zrobienia przepis, nie tylko na nadzienie, ale również na ciasto robione w domu.
Przygotowania zajmą około godziny i tyle samo będzie sobie „siedziała” w piekarniku. 
Składniki na nadzienie
- 1 kg szpinaku, najlepiej świeżego ( proszę wybierać taki z małymi liśćmi, bo jest najsmaczniejszy)
- 400-500 gram sera fety ( nie więcej bo pita będzie tak słona, że nie da się jej zjeść)
-200-300 gram startego, żółtego sera typu Edam, Gouda, lub innego, który ładnie się rozpuszcza, ale ma bardziej pikantny smak.
- duży pęczek cebulki świeżej razem z zielonymi częściami
- pół pęczka koperku
-płaska łyżeczka pieprzu
- 2 całe jajka   

środa, 5 lutego 2014

Ty się w życiu napłaczesz, cześć 3


- I bardzo dobrze. Prawda jest taka, że możemy pomóc tylko tym, którzy pozwalają sobie pomóc, którzy są gotowi zmienić swoje życie, ale często nie wiedzą jak to zrobić. Osoby takie natychmiast łapią podaną im rękę, wykorzystują każdą wskazówkę, chwytają się każdej okazji. To oni odwalają kawał dobrej roboty, a przyjaciół mają po to tylko, aby zobaczyć ich oczami jak sytuacja wygląda z zewnątrz.
- Tak, dokładnie tak. Mówiąc o ludziach sukcesu nie mam na myśli tych, którzy jeżdżą drogimi samochodami i piastują wysokie stanowiska. Mam na myśli tych, którzy łapią swoje problemy za rogi i stawiają im czoła. Rozwiązują je. Wiesz, tak sobie myślę, że właściwie to nie mam prawa krytykować tych dziewczyn. Sama przecież straciłam wiele lat, zanim dotarło do mnie, że źle robię, że tylko przedłużam swoją wegetację zamiast iść do przodu. – Czy wierzysz w moc słów, moc złych życzeń? – Pyta znienacka a na jej twarzy pojawia się głęboki smutek
- Tak. Ale nie wszystkie słowa, które rzucamy pod adresem innych od razu wyrządzają zło. Wyjaśnię Ci to na prostym przykładzie – odpowiada czując, iż jest to bardzo dla niej ważne.
- Wyobraź sobie rolnika, który idzie przez pole z workiem ziaren i powoli rzuca je na zaoraną glebę. Większość z nich po kilkunastu dniach zacznie wypuszczać korzonki, rosnąć. Ale nie wszystkie. Część wiatr zaniesie poza zaorane pole, gdzie warunki na to, aby się przyjęły są zbyt spartańskie. To samo dzieje się ze słowami. Te wypowiadane w gniewie, nerwach, ale bez głębokiej złości i nienawiści nie wypuszczą swoich korzonków, rozpłyną się nie pozostawiając po sobie echa.

wtorek, 4 lutego 2014

Ty się w życiu napłaczesz, cześć 2


- To wspaniale mieć taką przyjaciółkę – stwierdza terapeutka – szczery przyjaciel to największy skarb.
- Rok piąty to rok rewolucjonisty, w niektórych cyklach bardzo szalony. Zawsze powtarzam, iż jest to rok, kiedy trzeba wykorzystać jak najwięcej okazji, nawet jeżeli zupełnie nie pasują do naszych pomysłów. W tym roku, bowiem, wszystko jest bardzo ważne. Nawet na zebraniu grupy, z założeniami, której nie mamy nic wspólnego może pojawić się jakaś cudowna myśl, natchnienie, pomysł, który może bardzo zmienić nasze życie. Możemy również poznać kogoś bardzo dla nas ważnego, czy to na polu przyjaźni, czy na polu miłości, czy nawet życia zawodowego. Jak przebiegał on u ciebie?
- Był bardzo….  rewolucyjny – odpowiada ze smutkiem w oczach – bardzo. To był rok, kiedy wydarzenia następowały jedno po drugim. Zaczął się od mojej szalonej gonitwy w poszukiwaniu mieszkania, gdyż już na początku, właśnie na zebraniu takiej jednej grupy, której działania zupełnie nie pasowały do mojego charakteru życia i pracy, nagle mnie olśniło, że powinnam kupić sobie mieszkanie. W pół roku później już podpisałam umowę zakupu, załatwiając w między czasie jakimś cudownym sposobem pożyczkę na ten zakup. Ale zaledwie zdążyłam podpisać dokumenty zakupy, a już musiałam ustalić datę poważnej operacji, którą odkładałam z roku na rok. Po jednej operacji, przyszła kolej na drugą i to zaledwie w trzy miesiące później, gdyż gonił mnie termin ślubu syna. Był to również rok, kiedy miałam bardzo mocne sny – opuszcza głowę, sięgając równocześnie po szklankę.


poniedziałek, 3 lutego 2014

Ty się w życiu napłaczesz



TY SIĘ W ŻYCIU NAPŁACZESZ

Matko wielka twoja wina
Idzie drogą zła godzina
Idzie, idzie tuż przy ścianie
Coś wyrzekła to się stanie

Kilkuletnia dziewczynka bawi się za domem. Na ogromnym kamieniu przykrywającym wejście do piwnicy rozłożyła swoje gospodarstwo i wydaje przyjęcie dla swoich lalek. Na talerzach z liści serwuje placki z błota wykrojone kapslem z butelki. Nagle do jej uszu dobiega odgłos dzwoniącego łańcucha. Przerażona, iż zerwał się z łańcucha koń sąsiada szybko schodzi z kamienia i pędzi w stronę domu. Pędzące szybko nóżki rozjeżdżają się nagle na mokrym terenie. Płacząc na cały głos podnosi się cała utytłana w błocie. Wywołana rozpaczliwym krzykiem wychodzi z domu matka, patrząc ze złością na przerażone dziecko oczekujące kary za pobrudzone ubranie.
- Nie będę Cię dziś biła, bo i tak życie Cie zbije nie raz – mówi pewnym siebie tonem
Mała Joasia przerażona słucha słów matki próbując zrozumieć, za co to życie ma ją bić. W jej małej główce powstają przerażające sceny, kiedy to rózgi lecą z każdej sceny. Nie wie, co to jest dokładnie to życie, więc wyobraża sobie całe mnóstwo rąk, trzymających różne kije i kamienie. Widzi pędzące na nią duże konie, szczekające głośno psy z ogromnymi zębami.
- Ale ja będę grzeczna, naprawdę będę bardzo grzeczna – szepcze wtulona w kąt izby.
Babcia patrzy z troską na wnuczkę, która od kilku dni siedzi w kąciku prawie cały dzień, nie śpiewając jak zawsze i nie produkując swoich ciastek.
- Joasiu, boli Cię coś? – Pyta gładząc ją po główce.
- Nie babciu, nic mnie nie boli – odpowiada przytulając się do babcinej ręki.
- Biegnij pobawić się z dziećmi, zobacz jak im wesoło – wskazuje ręką na ogród sąsiada, gdzie gromadka dzieciaków hałasuje na pół wsi.
- Nie babciu, ja muszę być grzeczna, bo mnie potem życie będzie biło – odpowiada poważnie, a babcia z wrażenia siada na klocu drzewa leżącym obok.
- Kto, na miłość boską takich rzeczy ci naopowiadał – pyta zatroskana
- Mamusia mi powiedziała, a ona wie najlepiej – pada natychmiast odpowiedź.
- Ach ta twoja mamusia – myśli zła na swoją córkę, która wiecznie jest z czegoś niezadowolona. Jej twarz bardzo często chmurę gradową przypomina, rzadko udaje się komuś, uśmiechniętą ją zobaczyć – muszę coś z tym zrobić, nie wolno mi tego tak zostawić  - myśli intensywnie czując ogrom zła, które pociągną za sobą te nieopatrznie wypowiedziane słowa.
- Ja już będę grzeczna, będę grzeczna – słyszy mówiące przez sen dziecko. Mała śpiąc kręci się na posłaniu mamrocząc ze strachem słowa obietnicy.
- Śpij kochanie, śpij, wszystko będzie dobrze – gładzi małą po główce rozmyślając, w jaki sposób powinna jutro zacząć rozmowę. Dziecko jest jeszcze bardzo małe, musi znaleźć bardzo łatwy sposób.

niedziela, 2 lutego 2014

Melomakarona przepis - Μελομακάρονα




Kuchnia grecka ma mnóstwo zwolenników. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o potrawy gotowane i pieczone. W tej zakładce będzie można znaleźć jedzonko i ciacha typowo greckie, wykonywane sposobem domowym. Będą to przepisy wypróbowane albo przeze mnie, albo przez moich znajomych. Wszystko ze zdjęciami i osobistymi uwagami odnośnie przepisu. Na początek ciastka tak ważne na greckim stole w okresie świąt jak u nas makowiec, czy sernik. Tak jak my nie możemy sobie wyobrazić Bożego Narodzenia bez sernika czy makowca, tak i tutaj nie ma tych świąt bez melomakarona i kurabiedes.  Swięta wprawdzie już minęły, ale na czas karnawału pasują też, można się więc pokusić o ich wyprodukowanie, zwłaszcza  że robi się je szybciutko. Melomakarona to ciasteczka podobne trochę do naszych pierników, tyle że nasączone mocno syropem. Kurabiedes to z kolei ciasteczka kruche, z dużą ilością migdałów i posypane obficie cukrem pudrem. Te miodowe piekłam, więc się dzielę doświadczeniem natomiast na kruche trzeba troszkę poczekać, jako że ich jeszcze samodzielnie nie produkowałam J

MELOMAKARONA
Melomakarona to miodowe ciasteczka bożonarodzeniowe. Są one po upieczeniu „topione” w syropie, będą więc smakować przede wszystkim tym, którzy lubią, aby słodkie było bardzo słodkie J . Tak jak na nasze serniki czy makowce, tak i na melomakarona jest całe mnóstwo przepisów. Przyznam się, że własnoręcznie robiłam je po raz pierwszy, bo tak się jakoś składało, że zawsze mnie obdarowywano gotowymi. Poza tym wydawały mi się one zbyt pracochłonne. W tym roku, tzn. w ubiegłym już na Boże Narodzenie, postanowiłam spróbować swych sił. Przezornie jednak nastawiłam się na podzielenie porcji przez połowę. I dobrze zrobiłam, bo wyszło i tak prawie 30 sztuk, o wielkości takiej na 2 kęsy. Ciasteczka postoją w chłodnym miejscu nawet 3 tygodnie, nie tracąc nic na smaku. A oto przepis na dużą blaszkę ciastek (ok. 30 sztuk)